W niektórych firmach niestety nie potrafią liczyć strat wynikających z choroby pracownika lub z przychodzenia do pracy osoby chorej. Niektórzy wywierają presję na pracowniku, aby nawet z wysoką gorączką przyszedł do pracy, ale jest to polityka bardzo krótkowzroczna. Efekty pracy tej osoby będą niskie. Zarazi innych pracowników i zamiast jednej osoby na zwolnieniu lekarskim może wkrótce chorować połowa działu, co sparaliżuje pracę firmy. Pracownik, który ?nie wyleżał? choroby, niszczy swoją odporność i będzie w przyszłości chorował znacznie częściej. Zdarzają się też sytuacje, gdzie ?przechodzenie? zwykłego przeziębienia, które wyleczyłoby się po tygodniu spędzonym w domu, przechodzi np. w zapalenie płuc i parotygodniowe leczenie. Pracodawca musi zapłacić więcej za pracownika będącego na L4 (chyba, że zwolnienie lekarskie trwa powyżej miesiąca ? wtedy płaci ZUS) oraz dłużej nie może korzystać z efektów jego pracy. To się naprawdę nie opłaca. Oczywiście zmuszanie chorej osoby do przychodzenia do pracy łamie prawo oraz jest demotywujące zarówno dla niej, jak i dla innych. W końcu każdy z nas może zachorować, więc to, jak pracodawca zachowuje się w takich sytuacjach daje wiele do myślenia. Może być nawet właśnie tym elementem, który przeważy szalę i skłoni pracownika do poszukania bardziej ludzkiego pracodawcy. Dbanie o zdrowie pracowników zmniejszy także ich fluktuację, gdyż w badaniu Instytutu Spraw Publicznych 30% pracujących i 26% niepracujących mówiło, że chroniczne zmęczenie jest jedną z najważniejszych przyczyn ich odchodzenia z pracy.
Dodano: 18-12-2010, 11:04