Wraz z rozwojem myśli technicznej zaczęto dostrzegać potencjał automobilu jako wygodnego i szybkiego sposobu na podróż. Problemem pozostawała nadal olbrzymi koszt wyprodukowania pojedynczego egzemplarza. Trzeba było podjąć kroki do zmniejszenia jej na tyle, by cena była znośna dla portfela przeciętnego Amerykanina. Strzałem w dziesiątkę okazał się pomysł wprowadzenia linii montażowych do produkcji całych samochodów. Przyspieszenie procesu produkcji, spartańskie wyposażenie i prosta konstrukcja znacznie obniżyły cenę. Tym samym została otwarta możliwość zakupu samochodu przez przeciętnego Amerykanina. Samo zrewolucjonizowanie procesu produkcji stanowiło jednak tylko część sukcesu. Projektanci Forda idealnie wyczuli oczekiwania przeciętnego nabywcy. Model T był prosty w prowadzeniu, łatwy w naprawie i przede wszystkim idealnie nadawał się do podróżowania po pustkowiach (sieć dróg w Stanach Zjednoczonych była jeszcze słabo rozwinięta). Gdy po I wojnie światowej cena spadła do 300 dolarów, Ford T stał się osiągalny także dla robotników. Samochody trafiły pod strzechy.
Czy opisany sukces byłby możliwy bez innowacyjnego podejścia do tematu produkcji samochodów i odwagi w planowaniu rozwoju firmy? Czy Ford T podbiłby Amerykę, a jego producent stałby się światowym gigantem gdyby nie kreatywność jego twórców? Z pewnością bez tego szanse koncernu z Detroit byłyby znacznie mniejsze. Trzeba uświadomić sobie, że elementem niezbędnym do rozwoju firmy jest innowacyjność.
Dodano: 21-12-2010, 00:46