Posiadają niezwykłą dla innych umiejętność dostawania bez konieczności proszenia. Co wcale nie oznacza, że nie proszą. Robią to, ale nie wprost, często bez używania słów. Wystarczy, że popatrzą w odpowiedni sposób lub powiedzą przy śniadaniu: \"O, nie ma śmietanki do kawy\" i bezradnie rozejrzą się dookoła. Jeżeli jesteś jedyną osobą w okolicy to w 99 przypadkach na 100 pośpieszysz z pomocą. Moja znajoma - najmłodsza z rodzeństwa (mąż jedynak) odkryła, że siada przy stole w kuchni w takim miejscu, z którego trudno jest wyjść. W związku z tym, jej mąż biega tam i z powrotem, by przynieść wszystko, czego ona potrzebuje i jest niemal szczęśliwy, że może coś dla niej zrobić. Ona zaś za każdym razem upewnia się, że jest kochana. Myliłby się ktoś, kto nazwałby to zachowanie czystym wyrachowaniem. Najmłodsze dziecko po prostu lubi, gdy ktoś się nim opiekuje. Wtedy świat jest na swoim miejscu. Inni ludzie są przecież po to, aby mu pomagać i wspierać najmłodszego.
Dodano: 23-03-2011, 14:42