Początki były dość nietypowe. Zaczęło się od stworzenia mini-dokumentu o Holocauście. Chęć rozpowszechnienia wiedzy o obozie w Auschwitz zaowocowała stworzeniem pierwszej strony internetowej - od grafiki, poprzez kodowanie do publikacji. Potem wszystko potoczyło się już samo. Zaczęłam dociekać, jak Internet działa \"od środka\", dlaczego jedne strony znajdują się wyżej w wynikach wyszukiwania niż inne, jakie techniki należy stosować, by to osiągnąć, co zrobić, kiedy strona w IE nie działa jak trzeba, czym są standardy sieciowe i dlaczego warto je stosować itd. Następnie odkryłam, że ze strony można wycisnąć coś więcej - oprócz poprawnego zakodowania, szybkiego ładowania, świetnej grafiki czy dobrej pozycji w wynikach wyszukiwania. To coś nienamacalnego. Coś, co pomaga, a czasem wręcz umożliwia programistom pracę. Coś, na co Internauta nie zwróci w pierwszej chwili uwagi, nie pochwali. To coś długofalowego. Coś jednak, co daje realne, namacalne korzyści.
Dodano: 25-03-2011, 02:21